piątek, 17 lutego 2017

Dlaczego tu w ogóle jesteś? Czyli krótka historia o tym, jak straciłam swoją godność.

Witaj.
(Dobra, skoro już załatwiliśmy formalności, możesz sobie pójść) 
Nie jestem pewna, jakim cudem w ogóle się tu znalazłeś, ale stawiam na to, że po prostu klikałeś ten głupi przycisk "Następny blog" aż do znudzenia.  
Też mi się zdarza. 
W każdym razie ten blog jest (będzie) idiotycznym zapiskiem codzienności szarej nastolatki. Tak, jednym z tych, przez które poważni blogotwórcy tracą wiarę w ludzkość. (Wiem, bo po napisaniu każdego słowa po kolei ocieram ze swoich palców ściekającą godność). 
Także może oboje oszczędzimy sobie wstydu i pójdziesz już sobie wreszcie? 


Dziękuję. 
No to spróbujmy jeszcze raz... 

Witaj, drogi nieistniejący czytelniku. 
Doszłam już do tego punktu w swoim życiu, który właściwie nie można uznać za nic konkretnego. Jest to tylko jedna, wielka kupa szarej nijakości, która kopie mnie w brzuch za każdym razem,gdy próbuję myśleć.
Nie, ale serio. 
BOLI jak cholera. 
Dlatego zainspirowana pewnym ciekawym postem na tumblerze, postanowiłam opisywać starania uzyskania zdrowego trybu życia, osoby, która wcale nie jest "FIT".  A na wypadek, gdybyś tego nie wyłapał z tamtej (jakże subtelnej) metafory, robię to bo boli mnie brzuch (i generalnie rzecz odbiera mi chęć do życia).
Cóż...
bywa


(A ty wciąż tu jesteś? Serio?) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz